Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

 

 

Pasożyty i elementale
Z mojej praktyki
Coraz częściej zauważam, u swoich pacjentów, zanieczyszczenia pasożytami energetycznymi.
Więc może parę słów o tym zjawisku.
Pasożyty energetyczne i elementale (mniejsze ich formy) są żyjącymi, wyposażonymi w świadomość bytami.
Same w sobie nie są ani dobre ani złe. Są formą życia i ich niska, zwierzęca świadomość nie pozwala im na większe wglądy. Korzystają z zasobów żywiciela.
Są takie, które szkodzą i takie, które sprzyjają naszej egzystencji. Wiele z nich żyje z nami w swoistej symbiozie. My je żywimy, one dają nam ochronę przed tym co przychodzi z zewnątrz. Ochronę dla nas i dla nich samych i symbiotycznego układu.
Inaczej jest kiedy „łapiemy” pasożyta , który został nam „podarowany”
Wiele z tych stworzeń potrafi nawiązywać łączność z osobą, od której go otrzymaliśmy.
Jak pisałem, rozumek pasożytów jest malutki, malutka świadomość. Jednak możliwości olbrzymie.
Ta swoista więź z nadawcą może powodować powstawanie mostów energetycznych i mentalnych.
Wszystko zależy od intencji „nadawcy”
Kochająca matka przez most może przesyłać dziecku ochronę, energię i miłość. Matka zaborcza będzie dziecko ssać i trzymać w depresji.
A to dopiero podstawowe relacje.
Osoby, z którymi się stykamy robią to bardzo często. Most via pasożyt u osób kochających sprzyja wymianie energii, ale kiedy nie ma miłości a most zostaje? Wówczas lecą nim intencje niskie i ssanie.
Czy winne są pasożyty, o których tak głośno ostatnio? Pasożyty będące obsesją wielu „uzdrawiaczy” ?
Z mojej praktyki wychodzi, że nie. To naprawdę świadome ale głupiutko naiwne w swoimi rozumku byty.
Co zatem kiedy ich obecność zaczyna być dla nas przykra lub szkodliwa?
Można oswoić, przejąć go dla siebie, symbiotycznie , przerwać most energii i intencji.
Można go usunąć, zabić się nie da. Jeśli go usuniemy to wróci do nadawcy, który może dalej żyje w złych intencjach. A ten obdaruje nim kogoś innego.
W swojej praktyce , przyjąłem zasadę „nie zabijaj , nie szkodź”
Wiele miałem zabiegów , gdzie owe „stworki” zasiedlały pacjentów. Głównie czakry , lub aurę.
Często, jeśli ktoś jest osłabiony energetycznie, nie jest w stanie wyżywić siebie i lokatorów. Za mało energii dla symbiozy.
Wtedy cóż robić , usuwam, tylko co tobą robaku mam zrobić?
*Nie zabijam ( zasada nr 1)
*nie odsyłam ( zasada nr 2)
Znalazłem więc sposób by to pogodzić.
Tym sposobem sposobem jest transformacja, transmutacja.
Energia najjaśniejszej z pran, ma zdumiewające właściwości.
Potrafi zmieniać.
Zatem co robię, zmieniam pasożyta w postać , która nie potrzebuje już nosiciela.
Zwracam mu wolność, uwalniam od uzależnień i puszczam wolno.
Trzy w jednym !
Pacjent odzyskuje energię i czystość, nie musząc już karmić a "nadawca" nie ma narzędzi dla swoich niskich intencji
i...
daję nowe życie czemuś, co było zniewolone a teraz jest wolne.
Bo pasożyt jest larwą czegoś co, jeśli mu pomożemy , będzie pięknym motylem
Zatem czy, żeby żyć, musimy zabijać?
Każdy z nas może dawać życie...
To tylko kwestia intencji...

Polityka dotycząca plików cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?